Lifestyle Wiadomości

Ważą się dalsze losy umowy UE–Mercosur. Parlament Europejski chce, by opinię wyraził Trybunał Sprawiedliwości UE

Ważą się dalsze losy umowy UE–Mercosur. Parlament Europejski chce, by opinię wyraził Trybunał Sprawiedliwości UE
21 stycznia 2026 roku Parlament Europejski przegłosował rezolucję, która zakłada zwrócenie się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie umowy UE–Mercosur. Instytucja ma ocenić, czy porozumienie podpisane

21 stycznia 2026 roku Parlament Europejski przegłosował rezolucję, która zakłada zwrócenie się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie umowy UE–Mercosur. Instytucja ma ocenić, czy porozumienie podpisane przez Komisję Europejską jest zgodne z traktatami unijnymi. Polscy europarlamentarzyści uważają, że jego przyjęcie może oznaczać większe ryzyko zawirowań cenowych, napływu towarów niespełniających norm unijnych i problemy dla krajowych rolników. Mają też wątpliwości co do trybu procedowania dokumentów.

Umowa o partnerstwie (EMPA) i tymczasowa umowa handlowa (iTA) z blokiem państw Ameryki Południowej: Argentyny, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju zostały podpisane 17 stycznia br. w paragwajskim Asunción przez komisarza UE ds. handlu Maroša Šefčoviča i jego odpowiedników z Mercosuru w obecności przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen oraz przewodniczącego Rady Europejskiej Antonia Costy.

– Mamy zarzuty merytoryczne wobec umowy z Mercosurem. Uważamy, że jest ona, po pierwsze, niekorzystna dla rolników europejskich, w tym dla rolników z Polski. Po drugie, jest bardzo niekorzystna dla konsumentów, dlatego że dopuszcza towary z Ameryki Południowej, które nie są hodowane czy produkowane przy tak wysokim poziomie ochrony zdrowia konsumentów jak w Unii Europejskiej. Po trzecie, jest bardzo niekorzystna dla Europy z powodów geopolitycznych, bo dopuszcza na europejski rynek towary tworzone za pomocą nawozów z Rosji – mówi agencji Newseria Adam Bielan, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości. – Brazylia jest dzisiaj głównym importerem rosyjskich nawozów sztucznych, których zakazaliśmy w Unii Europejskiej. Czyli niejako pomagamy Putinowi zarabiać na sprzedaży nawozów sztucznych. Ta umowa jest dowodem na hipokryzję Unii Europejskiej.

Parlament Europejski głosował w środę 21 stycznia nad dwiema rezolucjami wzywającymi do uzyskania opinii prawnej TSUE w sprawie umowy handlowej z Mercosurem. Przyjął jedną z nich głosami 334 europosłów, przy 324 przeciw i 11 osobach, które wstrzymały się od głosu. Teraz Parlament Europejski będzie kontynuował analizę tekstów, czekając na opinię Trybunału Sprawiedliwości UE na temat podstaw prawnych obu dokumentów. Dopiero po jej otrzymaniu będzie mógł wyrazić zgodę na umowę bądź też jej odmówić.

– To jest rzecz tak wielkiej wagi, że TSUE powinien się pochylić nad tym aktem prawnym niezwłocznie po wpłynięciu skargi. Biorąc pod uwagę panujący w nim układ polityczny, trudno się spodziewać zwycięstwa zdrowego rozsądku – mówi Jadwiga Wiśniewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości.

– Skierowanie umowy do TSUE naszym zdaniem powinno zawiesić jej działanie. Jednocześnie apelujemy do polskiego rządu, żeby niezależnie od wniosku o opinię złożył skargę. Może ją zgłosić każde państwo członkowskie – mówi Adam Bielan. – Istnieje ryzyko, że ta umowa będzie obowiązywała, dopóki TSUE nie orzeknie w tej sprawie. Dlatego że Komisja Europejska, łamiąc traktaty, uznała, że może ona obowiązywać tymczasowo do czasu ratyfikacji przez Parlament Europejski, a to ewentualnie może nastąpić po opinii TSUE.

Wątpliwości dotyczą m.in. faktu, że umowa UE–Mercosur to de facto dwa równoległe teksty prawne (EMPA i iTA). Ma to znaczenie m.in. ze względu na kwestie ich zatwierdzania przez instytucje unijne czy podział kompetencji między UE a kraje członkowskie.

– Tak ważne kwestie jak bezpieczeństwo żywnościowe i bezpieczeństwo zdrowotne obywateli powinny być pod szczególną opieką nie tylko Unii Europejskiej, ale i wszystkich państw członkowskich. Tu zasada jednomyślności powinna być decydująca – ocenia Jadwiga Wiśniewska.

Głosy krytyki umowy handlowej ze strony polskich europosłów płyną z każdej strony sceny politycznej, również z Europejskiej Partii Ludowej (EPL), do której należą politycy KO czy PSL. Frakcja w większości popiera umowę jako pilnie potrzebną Europie i mającą poprawić jej gospodarczą i geopolityczną pozycję.

– Umowa Unia Europejska–Mercosur dla Unii Europejskiej i państw członkowskich będzie miała znaczenie, jeśli będzie sprawiedliwa i uczciwa dla wszystkich jej interesariuszy. Niestety umowa w tej wersji powoduje, że na starcie jedni już liczą straty, a drudzy liczą zyski, a więc nie może być uczciwa. Przede wszystkim mówimy tutaj o polskim punkcie widzenia w kwestii rolnictwa. Musimy pamiętać o tym, że to nie jest kwestia zalewania nas, Polaków, produktami z krajów Mercosuru, ale kwestia bezpieczeństwa żywnościowego i utrzymania produkcji rolnej na tym samym poziomie w Polsce, ponieważ my świetnie zarabiamy na eksporcie polskiej żywności – mówi Krzysztof Hetman, poseł do Parlamentu Europejskiego z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Jak wynika z danych Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR), w okresie styczeń–październik 2025 roku wartość eksportu towarów rolno-spożywczych z Polski wyniosła 48,5 mld euro (206 mld zł) i była o 8 proc. większa w porównaniu do tego samego okresu rok wcześniej. Głównym odbiorcą krajowej żywności są kraje UE, do których trafia 75 proc. eksportu w tym segmencie (36,5 mld euro, +10 proc. r/r). Największe przychody uzyskano ze sprzedaży do Niemiec (12,3 mld euro, +8 proc.), Francji (3,4 mld euro, +23 proc.) i Niderlandów (2,8 mld euro, +12 proc.).

– Jeśli na jednolity rynek europejski będą napływać tańsze towary z Ameryki Południowej, a niestety wciąż ludzie kupują portfelem, to będą wypychać produkty polskie. To spowoduje, że możemy utonąć pod tą ilością nadprodukcji, którą mamy dzisiaj, może dojść do załamania rynku oraz cen – uważa Krzysztof Hetman.

Jak podaje Komisja Europejska, w 2024 roku wartość handlu UE z krajami Mercosuru osiągnęła ponad 111 mld euro. Składały się na to 55,2 mld euro z eksportu i 56 mld euro wydanych na import. Zawarcie porozumienia ma doprowadzić do tego, że roczny wzrost sprzedaży do Mercosuru wyniesie 39 proc. (około 49 mld euro). Komisja Europejska przewiduje, że dzięki zniesieniu ceł importowych eksport z UE najbardziej wzrośnie w sektorze pojazdów silnikowych (20,7 mld euro, +200 proc.), maszyn (5,4 mld euro, +35 proc.) i chemikaliów (4,8 mld euro, +50 proc.). Zdaniem Komisji umowa przyniesie również korzyści unijnym rolnikom i producentom żywności, m.in. przez wsparcie wzrostu eksportu tradycyjnych unijnych produktów rolno-spożywczych wysokiej jakości, ochronę autentycznych produktów UE, ale także ograniczenie preferencyjnego przywozu określonych produktów.

– Intencją umowy Unia Europejska–Mercosur jest oczywiście rozwój gospodarczy i powiększenie rynku. Bardzo ważne jest to, że obejmuje ona rynek 800 mln konsumentów, a więc tworzy się największy obszar gospodarczy – o ile się stworzy – a na nim muszą działać jasne i równe reguły dla wszystkich, czyli nie może być nierównej konkurencji. O to walczymy w Parlamencie Europejskim, żeby także producentom rolnym zagwarantować bezpieczeństwo i równość, a konsumentom ochronę bezpieczeństwa żywnościowego – mówi Andrzej Halicki, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej.

Komisja Europejska zobowiązała się do monitorowania rozwoju sytuacji na rynku, zwłaszcza w rolnictwie. Podkreśla, że Unia podjęła działania, aby zapewnić wrażliwym sektorom rolno-spożywczym niezbędną ochronę. Mowa m.in. o skalibrowanych stawkach taryfowych ograniczających dostęp do unijnego rynku produktów wrażliwych importowanych z Mercosuru, wzmocnieniu kontroli zapobiegających wprowadzaniu na rynek UE produktów niezgodnych z przepisami czy też funduszu o wartości 6,3 mld euro od 2028 roku, który ma być dodatkową warstwą ochronną dla rolników na wypadek zakłóceń na rynku. Jak podkreśla Komisja, w umowie znalazły się także zapisy dotyczące bezpieczeństwa produktów sprowadzanych z krajów Mercosuru, bo tego dotyczy szereg zastrzeżeń europosłów.

– Wszystko, co trafia do obrotu na jednolitym rynku europejskim, musi spełniać standardy, które tutaj wyznaczyliśmy. Najlepszym przykładem są właśnie produkty rolne. W Unii Europejskiej prowadzimy konsekwentną politykę wycofywania wielu pestycydów, środków ochrony roślin z produkcji rolnej czy antybiotyków z produkcji zwierzęcej, a jednocześnie chcemy sprowadzać towary z krajów Mercosuru, gdzie się ich używa. To niestety nie jest uczciwa konkurencja. Na starcie polski czy europejski rolnik nie jest w stanie produkować w tych samych cenach, co rolnicy z Ameryki Południowej – podkreśla Krzysztof Hetman.

– Dziś patrzymy przede wszystkim na kwestie bezpieczeństwa żywnościowego, czyli musimy bronić i ochronić rynek europejski przed produktami niepożądanymi. W tej chwili to jest główne zadanie dla nas w Parlamencie Europejskim. Ważna jest także ochrona rolników, by nie było żadnych perturbacji związanych z cenami i zbyt dużym, niekontrolowanym napływem towarów. Tu normy są bardzo sztywne i dające gwarancję bezpieczeństwa, ale jeszcze musi to wszystko przybrać charakter prawny – mówi Andrzej Halicki.

A to już wiesz?  Top 3 męskich butów w tym sezonie – zobacz, jak wygląda nasze podium!

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x