Ponad 12 tys. zł – tyle wynosi średnia szkoda z tytułu ubezpieczenia OC komunikacyjnego. W przypadku braku obowiązkowej polisy kierowca musi nie tylko zapłacić karę za brak ciągłości ubezpieczenia, lecz w razie spowodowania kolizji z własnej kieszeni zwrócić koszty odszkodowań, które wypłacił za niego poszkodowanym Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Tymczasem koszty braku polisy mogą się okazać zawrotne – przypominają eksperci z okazji Międzynarodowego Dnia Ubezpieczenia Samochodu, który co roku obchodzony jest 1 lutego.
W tym roku za brak OC dla samochodu osobowego grozi od 1,9 tys. zł do 9,6 tys. zł kary nakładanej przez UFG, w zależności od długości przerwy w ciągłości polisy. Wysokie kary nie odstraszają jednak niektórych kierowców.
– Nie wszyscy kierowcy zdają sobie sprawę z tego, jak ważne jest posiadanie obowiązkowego OC. Świadczy o tym chociażby fakt, że UFG co roku ujawnia około 300 tys. nieubezpieczonych pojazdów. Tymczasem komunikacyjne OC, które kosztuje w Polsce średnio kilkaset złotych, chroni nie tylko poszkodowanych w zdarzeniach drogowych, ale także sprawców wypadków przed często bardzo dotkliwymi konsekwencjami finansowymi ich błędów – mówi agencji Newseria Tomasz Tarkowski, członek zarządu PZU.
Jak wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń, w III kwartale 2025 roku średnia składka OC komunikacyjnego na krajowym rynku wynosiła 553 zł. Natomiast średnia szkoda z tego typu polis przekroczyła wartość 12 tys. zł. Łącznie odszkodowania i świadczenia z obowiązkowego OC wyniosły w III kwartale ubiegłego roku 9,4 mld zł.
Dane PZU wskazują, że w ubiegłym roku najczęstszymi przyczynami szkód z polis OC klientów zakładu były kolizje w ruchu ulicznym (58 proc. obsłużonych spraw) i uszkodzenia innego pojazdu podczas parkowania (23 proc.).
– Zdarza się, że wypłacamy z jednego zdarzenia około kilkuset tysięcy złotych. Mam tu na myśli zwykłe kolizje drogowe, a nie spektakularne wypadki z ofiarami śmiertelnymi – mówi Tomasz Tarkowski.
Jedna z najwyższych wypłat PZU z OC komunikacyjnego w ubiegłym roku dotyczyła sytuacji, w której kierujący Oplem Corsą uderzył w Lamborghini. Świadczenie wypłacone przez ubezpieczyciela z polisy sprawcy wyniosło ponad 660 tys. zł, podczas gdy roczna składka za OC kosztowała kierowcę 463 zł. Jeśli w danym wypadku poszkodowany doznaje obrażeń, koszty znacznie wykraczają poza naprawę jego pojazdu – w grę mogą wchodzić m.in. wydatki na leczenie czy rehabilitację.
– Ubezpieczenie OC ma na celu ochronę poszkodowanych w wyniku zdarzeń spowodowanych naszymi błędami na drodze. Natomiast ochronę naszego pojazdu i konsekwencji różnych zdarzeń losowych, które mogą go dotyczyć, zapewnia ubezpieczenie autocasco. Niestety w Polsce tylko co czwarty kierowca zawiera takie ubezpieczenie. Pozostali bardzo dużo ryzykują, gdyż według statystyk co roku mniej więcej co 10. pojazd ulega jakiemuś zdarzeniu, którego skutki potem kierowcy muszą finansować z własnej kieszeni – podkreśla członek zarządu PZU. – Większość kierowców oczywiście zakłada, że nic złego im się nie przytrafi, natomiast liczby wskazują na coś zupełnie przeciwnego.
PZU w ubiegłym roku obsłużył w sumie ponad 462 tys. szkód komunikacyjnych, z czego 212 tys. z OC i 250 tys. z autocasco (AC). Także wartość wypłaconych przez zakład odszkodowań była wyższa z tytułu AC i wyniosła 2,8 mld zł wobec 2,2 mld zł z OC. Świadczenia z AC w ubiegłym roku najczęściej dotyczyły uszkodzenia auta po zderzeniu z innymi przedmiotami niż pojazdy, np. barierką (28 proc.), podczas manewrowania na parkingach lub w garażach (19 proc.), po kolizjach w ruchu drogowym (18 proc.), stłuczenia szyb (16 proc.) czy zderzeń ze zwierzętami (7 proc.).
– Ubezpieczenie autocasco chroni nasz pojazd przed skutkami różnych zdarzeń losowych, działań osób trzecich, błędów kierowców i kradzieży. Z kolei ubezpieczenie assistance gwarantuje nam pomoc w trudnych sytuacjach, na przykład awarii. Przy czym nie chodzi wyłącznie o organizację usługi holowania, ale także o pomoc w sytuacji, gdy zdarzy nam się rozładowany akumulator, zatrzaśniemy kluczyki w aucie, mamy przebitą oponę lub potrzebujemy organizacji samochodu zastępczego – mówi Tomasz Tarkowski.
W ubiegłym roku PZU zapewniło blisko 300 tys. usług pomocowych na drodze. To ok. 820 dziennie. Najczęściej było to holowanie uszkodzonych aut, wynajem pojazdów zastępczych, wymiana stłuczonych szyb, doładowania akumulatorów czy wymiana kół. Assistance zadziała również w sytuacji, gdy trzeba zorganizować nocleg dla osób, które w wyniku awarii auta nie mogą kontynuować podróży.
